18.10.2013

Krótko i na temat

Hei! To znowu ja. Nie, nie, jeszcze nie umarłam. Mam się dobrze i od 3 miesięcy mieszkam sobie z rodzinką w... Norwegii :) O! Takie to życie nam czasem płata figle. To by było tyle na razie :)

Ha det!

30.03.2013

Projekt ukonczony

Fiu, fiu, całe wieki mnie tu nie było. Ale czuję w kościach, że już niedługo to się zmieni i będę zaglądać tu częściej (a może założę innego bloga...), bo zmiany w naszym rodzinnym życiu ostatnio idą piorunem i to w taką stronę, jakiej się w życiu nie spodziewaliśmy. Jak na razie są to zmiany pozytywne i mam nadzieję, że takie pozostaną. Ale o tym będzie chyba w innym wpisie, bo na razie chciałam się pochwalić ukończonym szydełkowym tworem.

TADAM!

firanka na szydełkuszydełkowa firanka

Trochę ponad kilometr kordonka ecru i coś koło 30 godzin dziergania i jest - moja pierwsza szydełkowa firaneczka.
Jestem z siebie bardzo dumna :)

Ps: Nabrałam takiej ochoty, że wzięłam się za dzierganie poduszki :) Oczywiście nią też się pochwalę ;)

07.02.2013

Najulubienszy czwarteczek w roku...

...czyli dzisiejszy, Tłusty :)

Ktoś to nieźle wymyślił, że Tłusty Czwartek jest jeszcze w zimie :)

Nie mogło i mnie to ominąć, więc  nasmażyłam racuchów.

Składniki:
- 50g drożdży
- 200g mleka
- łyżeczka cukru
- 80g roztopionego masła
- 4 żółtka
- 500g mąki
- szczypta soli
- 2 łyżki spirytusu lub 1 łyżka octu
- smalec do smażenia (2 kostki spokojnie wystarczą)

Mleko podgrzewamy trochę (nie może być zbyt gorące, bo zabije drożdże, powinno być trochę cieplejsze niż letnie). Z połowy mleka, drożdży oraz cukru robimy zaczyn, czyli mieszamy te składniki i odstawiamy w ciepłe miejsce (może być w misce z ciepłą wodą) do wyrośnięcia.
Do mąki dodajemy resztę mleka, roztopione masło, żółtka, sól, spirytus lub ocet (ponoć dzięki temu racuchy wciągają mniej tłuszczu podczas smażenia) oraz wyrośnięty zaczyn.
Mieszamy wszystko i zagniatamy gładkie jednolite ciasto. Odstawiamy przykrytą ściereczką miskę z ciastem w ciepłe miejsce. Czekamy aż ciasto podwoi swoją objętość.
Następnie wałkujemy ciasto, ale niezbyt cienko (3-4 mm, a może i jeszcze grubiej) i wykrawamy racuchy. Mogą to być oponki albo zwykłe prostokąty, tak jak u mnie. Rozgrzewamy na patelni smalec, smażymy z dwóch stron aż się zarumienią.
Podajemy posypane cukrem pudrem.

Z podanych składników wychodzi dość wysoka góra racuchów. Tak je robiła moja mama, tak je robię teraz ja. Są przepyszne, chrupiące z wierzchu, mięciutkie w środku, nie za słodkie. PYCHA! :)

A tak wyglądają:

racuchy na tłusty czwartek

06.02.2013

Na pocieszenie

Trudne czasy dla nas nastały. Prawie trzy latka naszej córci dają nam się ostro we znaki. I jej zresztą też. Nastała kolejna epoka "NIE!", a awantury mamy średnio co 2 godziny. Mam nadzieję, że sąsiedzi nas nie wywalą z bloku, bo jestem skłonna uwierzyć, że Majki wrzaski sięgają każdego zakątka tego domu. Albo że nie naślą na nas opieki społecznej czy czegoś w tym stylu :) Bo nie wiem, jaką trzeba mieć cierpliwość, żeby samemu też nie zacząć wrzeszczeć...

Ale miało być pozytywnie. Na pocieszenie Majka pozuje mi jak zawodowa modelka, co chwilę prosząc o "źlobienie sieśji" (między innymi jest to też przyczynek do rozpętania jednej z wielu dzikich awantur, gdy się nie zgadzam). Czasem, gdy mam czas i chęci, wyjdzie nam z tego coś całkiem ładnego :)
Na pocieszenie więc wezmę sobie udział w FotoGrze na Art Piaskownicy, bo przecież kocham nad życie tę moją małą słodką łobuziarę, dzięki której jestem prawie kłębkiem nerwów...:)


28.01.2013

Takie tam zimowe brykanie

Moje wymyślanie zabaw dla Majutka na razie legło w gruzach. A wszystko przez babcię ;) która szczyciła nas swoją obecnością przez prawie tydzień. Maja była wniebowzięta, że wreszcie może się pobawić z kimś innym niż jej staruszkowie, więc w sumie nie musiałam wykazywać się jakąś specjalną kreatywnością :) Szczęśliwie też zima zrobiła się prawdziwie zimowa, więc moja mała syrenka mogła sobie popływać w śniegu :) Dosłownie kładła się na brzuchu, machała łapkami i nurkowała w śniegu :)

dziecięce zabawy w śniegu
zabawy na śniegu
zimowa zabawa

Babcia była u nas zdecydowanie za krótko i Maja okropnie zniosła rozstanie i wyjazd babci... Nie spodziewałam się aż takiej reakcji - chciała nas zostawić i jechać z babcią, było bardzo dużo płaczu, płakała całą powrotną drogę z dworca do domu, potem też budziła się z płaczem. I był to zupełnie inny płacz, niż zwykle - pełne żałości zawodzenie... :( Niestety życie nas nie rozpieszcza. Chcielibyśmy mieć babcię bliżej, a wygląda na to, że będziemy musieli wyjechać jeszcze dalej... Za chlebem.

A ja tymczasem wzięłam się za duuuuży jak dla mnie szydełkowy projekt :) Ciekawe, czy w swoim zniecierpliwieniu wytrwam do końca i nie porzucę tego w połowie, ale robi się to w miarę szybko, więc mam nadzieję, że dzieło dokończę :) A co to będzie, na razie nie zdradzę.

robótka szydełkowa

17.01.2013

Fryzjer

Wczoraj miałyśmy zabawę we fryzjera :)
Na szczęście to nie ja byłam klientką, chociaż ja jako fryzjerka też się do końca nie sprawdziłam (patrz: krzywa grzywka), ale za to włoski już nie włażą Mai do oczu i nie opadają na buźkę tak jak kiedyś :)


A jeszcze parę dni temu zaplotłam Majeczce takie dwa słodkie warkoczyki... :) Niestety dziewczyna nie przepada za związywaniem włosków, zawsze piszczy i syka z bólu gdy ją czeszę, chociaż staram się robić to naprawdę bardzo delikatnie. Wrażliwa jest :) Stąd też nasza zabawa we fryzjera.

fryzura dla małej dziewczynki
warkoczyki dla dziewczynki

13.01.2013

Temat: Zima

Postanowiłam trochę mocniej zaangażować się w zabawy z Mają. Zamierzam bawić się z nią bardziej świadomie, czyli przez zabawę uczyć. Założenie jest takie, by co tydzień przygotowywać jakiś temat i przez cały tydzień wykonywać aktywności z nim związane. Na pewno nie będzie to łatwe - trzeba się na maksa zorganizować, zaplanować dzień i tego planu się trzymać (z czym mam ogromne problemy), wymyślić lub wyszukać zabawy - więc na rozruch daję sobie dwutygodniowy czas na przygotowanie materiałów do następnego tematu. Mam nadzieję, że się nie zniechęcę i z czasem będzie coraz lepiej i sprawniej :)

Na początek postanowiłam wykorzystać aktualną porę roku, czyli zimę. Niestety przez większość tego tygodnia zima się na nas wypięła i było raczej wiosennie niż zimowo. Na szczęście parę dni temu spadło trochę śniegu i ścisnęło małym mrozkiem, więc mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu odbijemy sobie zimowe zaległości :) Nawet nasza Triss ucieszyła się na widok śniegu i od razu postanowiła pomacać go swoimi łapkami :)

kot na śniegu


A poniżej kilka wybranych zabaw z minionego tygodnia (łapałam aparat kiedy mogłam, a nie zawsze mogłam, więc nie wszystko tu jest uwiecznione :).

  • Kolorowałyśmy mnóstwo obrazków o tematyce zimowej. Mai coraz lepiej idzie trzymanie się wyznaczonych linii na obrazku. 
zimowe kolorowanki

  • Malowałyśmy zimowe drzewo - na sztywnej kartce papieru zrobiłam za pomocą taśmy maskującej kształt drzewa, potem Maja całą stronę pomalowała na zimowe kolory. Następnie odkleiłyśmy taśmę, dzięki czemu naszym oczom ukazało się piękne białe drzewo na zimowym tle :) Niestety zapomniałam zrobić zdjęcie efektom końcowymi :)
wczesna edukacja zimowe zabawy

  • Zrobiłyśmy pingwinki z rolek po papierze toaletowym :) Mój był czarny, a Mai - czarno-niebieski, taki miała sobie zamysł :)
pingwinek z rolki po papierze toaletowym
 domowa edukacja pingwinek

  • Jeśli już jesteśmy przy pingwinkach, to Maja uczyła się ustawiać je od najmniejszego do największego, i odwrotnie. Na razie jeszcze sprawia jej to trochę problemów, potrafi wybrać i ułożyć na dwóch końcach stołu największego i najmniejszego pingwinka, gorzej idzie jej uporządkowanie tego, co pośrodku :)
wczesna edukacja

  • Ulubionym ćwiczeniem okazało się rysowanie szlaczków :) Maja jest przy tym baaaardzo skupiona. Mimo że wykonuje zadanie w trymiga, chyba całkiem nieźle jej to wychodzi.
szlaczki dla dwulatka

zabawy dla dwulatka

  • Cięłyśmy papier po linii. To jest jeszcze za trudne, nożyczki uciekały gdzieś w bok, a Maja się denerwowała, że jej nie wychodzi :)
ćwiczenie małej motoryki

  • Kolorowałyśmy i ubierałyśmy Eskimosa w futro. Mai średnio podobała się ta zabawa - wkurzała ją przyklejająca się do paluszków wata :D
zabawy plastyczne dla dwulatka

  • Największym hitem (chociaż nie obyło się bez nerwów, bo ciężko było z celnością) okazało się rzucanie śnieżkami w bałwana :) Bałwan był oczywiście z kartonu (a dokładniej z dużego pudełka po kozakach) i miał w brzuchu dziurę, do której trzeba było celować śnieżkami, a śnieżki zrobiliśmy ze zmiętych zużytych kolorowanek. Z zabawy skorzystał oczywiście kot, który z radością ganiał po podłodze papierowe kulki :)
 zimowe zabawy w domu
zimowe zabawy z dwulatkiem

zabawy dla dwulatka

  • Czytałyśmy książeczki o tematyce zimowej. Mamy bibliotekę dla dzieci i dorosłych dwa kroki od domu, więc grzechem byłoby nie skorzystać, tym bardziej, że mają tam cały regał najróżniejszych książeczek dla poziomu I, czyli dla takich najmniejszych maluchów :)
  • Układałyśmy zimowe puzzle.
puzzle dla dwulatka

  • Ćwiczyłyśmy, skakałyśmy, biegałyśmy.
  • Obserwowałyśmy doświadczenie z lodem - pod ciekawskim okiem Mai wlałam wodę do foremek po lodzie i włożyłam je do zamrażalnika, po czym poszłyśmy na spacer. Po powrocie okazało się, że woda zamarzła! :) Wrzuciłyśmy lód do szklanki przy okazji go badając - czy jest twardy czy miękki, jak smakuje, zimny czy ciepły, suchy czy mokry, itp. Po tych badaniach szklanka z lodem stanęła przy grzejniku :) A lód znowu zamienił się w wodę!
  • Oglądałyśmy filmiki o zimie i słuchałyśmy zimowych piosenek.
  • Na spacerze zastanawiałyśmy się, co się stało z drzewami, dlaczego nie ma na nich liści, gdzie jest trawa i kwiaty...
  • Itp....
Z czego korzystałam? Głównie z przepastnych zasobów internetu - z blogów mam polskich i zagranicznych, ze stron o zabawach i edukacji dzieci, z wyszukiwarki... Nie jestem w stanie pod każdym zdjęciem podpisać, skąd brałam materiały, które widnieją na danym zdjęciu. Są to materiały darmowe znalezione przeze mnie w internecie. Wszystkie inspiracje zebrałam w katalogu dotyczącym tematu zimy na moim Pintereście (klik), tam można znaleźć autorów i pomysłodawców ćwiczeń i zadań. 
Materiały do ćwiczeń i kolorowanki drukowałam na naszej domowej drukarce. Nie jesteśmy zbyt majętni, więc starałam się tak dobrać zabawy, by wykorzystać to, co mamy w domu i w naszym codziennym otoczeniu, co możemy przerobić... karton, papier, klej, mazaki, kredki, drukarka - tak, by nie trzeba było specjalnie robić jakichś większych zakupów.

Mam nadzieję, że jak już ktoś tu do mnie trafił, to nie umarł z nudów :)