Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z głębi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z głębi. Pokaż wszystkie posty

22.12.2012

Na nowy początek

Końca świata (a przynajmniej takiego z efektami rodem z hollywoodzkiego filmu katastroficznego) wczoraj jednak nie było. Za to była przepiękna słoneczna zimowa pogoda, która utrzymała się do dzisiaj :)

Ale kto wie - może po cichu jakiś świat się skończył i zaczął się nowy?... A gdybyśmy tak każdy nowy dzień traktowali jak nowy świat? Może wtedy bardziej docenialibyśmy dany nam dzień. Ja chyba codziennie będę wdrażać poniższy plan :)

źródło: znalezione gdzieś w internecie

23.09.2012

Czas na zmiany

CHAOS.
To jedno słowo doskonale definiuje moje życie. Mogłabym dodać też kilka innych słów - bałagan, bajzel, chciałoby się wręcz powiedzieć syf...
Czuję, że nie poukładam się od środka, dopóki - po pierwsze - nie zrobię porządku w mojej najbliższej przestrzeni. Moje mieszkanie wygląda jakby było ciut po tornadzie i czuję się w nim coraz gorzej, a jednocześnie mam sto tysięcy różnych wymówek na doprowadzenie tego domu do porządku. Daleko mi do piastowania miotełkowego berła perfekcyjnej pani domu... Poza tym, jak mogę panować nad życiem, skoro nie panuję nad kurzem na swoich własnych półkach??
Po drugie - brak mi planu. Nie planuję przyszłości, nie planuję dnia codziennego. Nic nie planuję! Ot, tak żyję sobie tym, co życie przyniesie ciągle narzekając, że przynosi za mało... A nie, pardon, już dwa razy zaplanowałam menu na cały tydzień, to już jakiś krok :) Ale tak szczerze... mam tyle pomysłów na spędzanie czasu z moją córeczką, na rękodzielnicze szaleństwa i na jeszcze wiele innych rzeczy, a tymczasem utykam na wiele godzin przed tym cholernym świecącym ekranikiem (i to jest chyba właśnie istota tego wszystkiego), a potem budzę się i stwierdzam, że zrobiło się późno, że nie poszłam na spacer, że nie zrobiłam tego, tego i tamtego, co chciałam...
I wreszcie po trzecie, które jest ściśle związane z powyższym "po drugie", zapomniało mi się jakoś, co to jest samodyscyplina. Ach, jak dobrze jest sobie błogo poleniuchować, poczytać pierdoły, pograć w jakąś dziecinną gierkę, a tymczasem dorosłość i macierzyństwo puka gdzieś w zakamarkach mojego mózgu: "Helou! samo się nie zrobi!.."

Boże, jaki ja przykład daję swojej córce? Głupia babo...

21.08.2012

Martwa

Maja wozi w małym wózeczku lalę-niemowlaka, którą dostała od Dziadka. Nagle Dziadek rzuca zdanie:
- Widzisz, Maja, jaka lala jest grzeczna?
'- Bo jest MARTWA...' - myślę.  A ja chcę mieć żywą córkę. I nie pozwolę jej umrzeć.

Tak jak pozwoliłeś na to Ty, Tato...

14.04.2012

Wyznanie

Mam 30 lat.
Dziś kupiłam sobie pierwsze w życiu szpilki.
Wow...
:)

2.04.2012

Zachwyt

Zastanawiam się, czy zachwyt nad swoim własnym dzieckiem przemija w miarę, gdy ono rośnie. Czy moja mama była na początku mną zachwycona i potem jej przeszło, czy może w ogóle?... W pamięci mam przebłyski, że zdarzało jej się zachwycać innymi dziećmi, tulić je i całować, a ja stałam obok i patrzyłam na to z zazdrością. Ale może to tylko dziecięce fantazje...

Ja jestem absolutnie zachwycona moją córeczką! I czuję, że ten zachwyt rośnie razem z nią. Zachwycają mnie jej malutkie rączki i słodkie stópki, to że robi się samodzielna, że biega, trzymając uroczo po bokach rączki, że wymawia pierwsze całe zdania, że śpiewa dużo i że buzia jej się właściwie nie zamyka, że śmieje się tak jak się śmieje... Zachwyca mnie w niej wszystko (no może niektóre zachowania nie, ale to inna para kaloszy), a przede wszystkim chyba to, że jest takim cudem - powstałym z dwóch różnych mikroskopijnych komóreczek...

31.03.2012

List do M.

Droga Mamo...

Po co Ci to obrażanie się? Po co ten pretensjonalny ton głosu?
Czy myślisz, że jesteś nieśmiertelna? Czy myślisz, że ja (my) jesteśmy?
Skąd wiesz, ile zostało nam czasu?

3.01.2012

Lubię...

Lubię sobie czasem powyobrażać, co bym zrobiła, gdybym dowiedziała się, że jestem śmiertelnie chora i np. za rok czy pół roku umrę. Rzuciłabym wtedy studia w cholerę. Robiłabym zdjęcia - małym dzieciom, noworodkom, oczekującym mamusiom, szczęśliwym rodzinom. Za darmo. Za szczęście i za możliwość robienia wreszcie tego, co kocham. Może zacznę codziennie tak myśleć, bo może jutro umrę, tylko jeszcze o tym nie wiem?

Bo tak naprawdę już umarłam. Umarłam, gdy się urodziłam. 

Niech to będzie moja myśl przewodnia na ten rok, a może dzięki temu moje dni staną się bardziej pastelowe... :)